Skip to main content

Polska Szkoła im. ks. Jana Twardowskiego

Strona główna  O Szkole  Kontakt  Kalendarz  Program  Linki  FAQ   
Nauczyciele
Formularze
Egzamin z jęz. polskiego
Patron Szkoły
Partnerzy Szkoły
Nasza gazetka - Delfinek
Niecodziennik szkolny
Statut Szkoły
Nasi nauczyciele




Sylwia Anforowicz 

Urodziłam się i większość życia spędziłam w Warszawie. Tam też ukończyłam studia w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Studia były dla mnie nie tylko nauką, ale także przygodą prowadzącą do zrozumienia i zbliżenia się do innych ludzi.  

Prywatnie jestem żoną Łukasza i mamą dwójki dzieci - Karinki i Marcina. Rodzina jest dla mnie sensem życia. Moją pasją jest rysunek; najbardziej lubię oglądać, a także rysować portrety. Lubię też długie spacery, muzykę południowoamerykańską i taniec, zwłaszcza salsę.

Cieszę się, że pracując wspólnie z koleżankami możemy razem poświęcić nasz czas dzieciom. Ten czas jest dobrze wykorzystany, a wspólna zabawa i nauka są doskonałą inwestycją w ich przyszłość. Mam nadzieję, że polski język i kultura wyniesione z nauki w naszej szkole będą dzieciom towarzyszyć przez całe życie.



Hanna Borkowska


Pochodzę z Warszawy, gdzie rozpoczęłam naukę psychologii w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Rozpoczęłam studia w Polsce, ale ukończyłam je już na zupełnie innym kontynencie, bo .... w Winnipegu w Kanadzie. Do Winnipegu wyjechałam za ówczesnym chłopakiem, a teraz już mężem, choć wyjeżdżając nie zdawałam sobie zupełnie sprawy z tego, że rozłąka z krajem będzie tak długa!

Po studiach rozpoczęłam pracę w przedszkolu i pierwszej klasie szkoły podstawowej w Winnipegu, gdzie pracowałam z dziećmi mającymi różnego rodzaju problemy behawioralne.

W Winnipegu urodził się mój pierwszy syn Michał i kiedy myślałam, że udało się nam już na dobre zapuścić korzenie przeprowadziliśmy się do Stanów Zjednoczonych, gdzie urodził się nasz drugi syn Janek.

Psychologia dziecka zawsze była na pierwszym miejscu moich zainteresowań i stąd bycie nauczycielem i praca z dziećmi zawsze była moim marzeniem. Praca w szkole polskiej przynosi mi ogromną radość: praca z dziećmi sama w sobie już jest niezwykle wynagradzająca, a to że mogę na dodatek uczyć języka polskiego, a co za tym idzie polskiej kultury i obyczajów jest tym bardziej szczególne. 


Anna Cholewinska

Pochodzę z Warszawy, a w USA mieszkam od 1991 roku. Dawno, dawno temu, kiedy byłam małą dziewczynką uwielbiałam moja panią, która uczyła mnie w pierwszej, drugiej i trzeciej klasie. Była najwspanialsza, najmądrzejsza i najpiękniejsza. Wtedy chciałam - tak jak ona - być nauczycielką. Oczywiście pod warunkiem, że nie zostanę lekarzem. Ostatecznie skończyłam socjologię na Uniwersytecie Warszawskim i początkowo wszystko wskazywało, że z nauczaniem nie będę mieć nic wspólnego. Los lubi jednak płatać figle - jak się okazało nauczanie było mi pisane. Od 1993 roku uczyłam studentów na Uniwersytecie w Kentucky, a od 1999 roku na City University of Seattle. Od 1998 roku udzielam się w szkolnictwie polonijnym, ucząc lub kierując szkołami polonijnymi - najpierw w Seattle, a od 2005 roku w Bellevue. Sprawia mi to wiele radości zwłaszcza, kiedy widzę postępy dzieci, które coraz ładniej czytają i piszą po polsku. 

Mam męża Pawła i jestem mamą Ali, Oli i Julci (absolutnie nie Julki czy Julii). Lubię oglądać filmy, czytać książki, choć nie zawsze mam na to tyle czasu ile bym chciała. Moja lista filmów do obejrzenia i książek do przeczytania to się wydłuża, to skraca. Lubię muzykę – i te poważną, i tę nie do końca poważną. Lubię fotografować, choć w tej dziedzinie jestem prawdziwą amatorką. Lubię zwiedzać nowe miejsca, a także wracać do tych, które kiedyś już odwiedziłam. W wolnych chwilach lubię piec. Podobno mam też rękę do kwiatów, ale to pozostawiam ocenie innych.



Anna Dobrowolska

Pochodzę z Warszawy, gdzie na ASP ukończyłam Wydział Architektury Wnętrz w 2000 roku.

Z zamiłowania jestem humanistką i artystką; książki, pędzel i sztaluga to moi najwięksi sprzymierzeńcy w gonitwie dzisiejszych czasów. Rower, rolki, narty, łyżwy to druga strona mojej osoby – z mężem i córką kochamy aktywny wypoczynek.

W 2009 roku przyjechaliśmy do USA. Najpierw mieszkaliśmy w Pittsburgu w Pensylwanii na wschodnim wybrzeżu, a w 2012 przyjechaliśmy do Bellevue w stanie Waszyngton. 


Moja przygoda z uczeniem zaczęła się jeszcze w liceum, kiedy udzielałam korepetycji kolegom i koleżankom z języka polskiego i historii przed maturą, a potem na studiach uczyłam dzieci w wieku szkolnym i licealnym rysunku i malarstwa. Mieszkam już kilka lat za granicą i wiem jak trudno utrzymać dobry poziom znajomości jezyka ojczystego nam – rodzicom, i ile pracy i silnej woli wymaga uczenie polskiego naszych dzieci. Ucząc w szkole polskiej chcę przede wszystkim zachęcić dzieci do czytania polskich książek.To klucz to znajomości języka – bogatego słownictwa, dobrego stylu mówienia i pisania, ale też znajomości ortografii i gramatyki – przyjemne z pożytecznym! Chcę przekonać dzieci, że znajomość języka polskiego otwiera bramę do wielkiego świata przygód i historii, ale również czyni ich wyjątkowymi wśród innych rówieśników. Według najnowszych badań dwujęzyczne dzieci mają bardziej rozwinięty mózg i są bardziej kreatywne niż dzieci mówiące w jednym języku. Staram się też pokazać, że polski może być czasem zabawny – możliwości słowotwórcze są nieograniczone – w mojej rodzinie już kilka lat tworzymy „ słownik powiedzonek i śmiesznych słów”.


Monika Grabarska

Żmigródek - mała malownicza miejscowość położona na Dolnym Śląsku. Otoczona pięknym parkiem krajobrazowym zwanym Doliną Baryczy. Tam właśnie spędziłam swe szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo i wczesną młodość. Sielanka, spokój i cisza panująca w Żmigrodku nie wystarczyły mi jednak do pełni 

szczęścia? Chciałam od życia więcej. Czego? Przygód! Podroży! Gwaru dużego miasta! …Tak chciałam właśnie czegoś innego - chciałam poznawać świat! Pobyt we Wrocławiu pozwolił mi rozpocząć nowy, inny rozdział w moim życiu. Studia na Uniwersytecie Wrocławskim na wydziale Prawa i Administracji okazały się strzałem w dziesiątkę. Nauka sprawiała mi wielka przyjemność a życie towarzyskie kwitło. Zakwitło małżeństwem z super chłopakiem Łukaszem i trwa w szczęściu od 14 lat a zaowocowało super potomstwem ( Amelia lat 7, Mateusz lat 5, Michał lat 3). Wspólnie z Łukaszem realizujemy nasze plany, pasje i marzenia. Podróżowanie to jedno z największych naszych zamiłowań tak wiec: podróżowaliśmy i robimy to nadal zaszczepiając to w naszych dzieciach. W 2007 roku zawitaliśmy do USA… przygoda trwa nadal a czy podroż się skończyła? Kto to wie? Myśl o mym Żmigrodku napawa mnie melancholią. Wiem, ze tam są moje korzenie . To moje miejsce z którego wyruszyłam i do którego wracam myślami. Czesto zadaje sobie pytanie: gdzie odnajdą korzenie moje dzieci? Myślę, ze może w mojej osobie, w osobie mojego męża, brata, siostry, w swoich głowach, sercach?… Dzisiaj kiedy są małe wraz z mężem chcemy zaszczepić w nich, przekazać im i nauczyć choć trochę ze świata w którym wyrośliśmy my. Nauczyć języka polskiego, kultury, zwyczajów, geografii, smaków a w ten sposób przybliżyć im nasz kraj. Kraj ich rodziców i całej rodziny - Polskę. Wskazać początek rodzinnych korzeni. W myślach odnajduje słowa patrona Szkoły Polskiej - Księdza Jana Twardowskiego: "Niech cierpliwa pamięć uratuje szczęśliwe stare lata z bocianem, czaplą, zającem, wszystkimi zwierzakami i wiernym Polskim wróblem". Pamiętajmy! Ciesze się bardzo, ze pracując w Szkole mam szanse przekazać innym swoja wiedzę o Polsce. Jestem wdzięczna losowi, ze spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy uwierzyli we mnie i moje umiejętności. Dziękuje. Lubię być żoną i spędzać czas z moim mężem - najlepszym przyjacielem. Lubię być mamą i uszczęśliwiać moje dzieci. Lubię uczyć i widzieć uśmiech na ustach uczniów. Cóż więcej jest potrzebne do szczęścia. Lubię Żmigrodek bo tam rodzice dali mi miłość, radość, szczęście i tożsamość. Wiem kim jestem.


Magdalena Kadłuczka

Pochodzę z Mielca. Jeszcze w szkole średniej zauroczył mnie Wrocław i do dzisiaj jest mi bardzo bliski. Wiążą się z nim przepiękne wspomnienia. We Wrocławiu ukończyłam studia wyższe, podjęłam pierwszą pracę, założyłam rodzinę, mam dom. Od 2006 roku mieszkam z rodziną w Redmond. Praca w Szkole Polskiej im. ks. J. Twardowskiego daje mi wiele satysfakcji i radości. Nie ma tu miejsca na nudę. Dzieci mobilizują, by być kreatywnym i twórczym. Myślę, że w dążeniu do tego pomagają mi moje własne pociechy. Dzieci ujmują mnie swoją otwartością, swoim bezpośrednim okazywaniem uczuć oraz niesamowitą umiejętnością przeżywania wszystkiego. Bardzo lubię obserwować ich spontaniczne reakcje i towarzyszyć im w rozwoju. Każdy sukces mojego ucznia jest także moim sukcesem, dodaje mi skrzydeł i mobilizuje do jeszcze cięższej pracy. 

Mam męża Pawła oraz dwie córeczki, Marysię i Emilkę. Czas wolny staramy sie spędzać wspólnie i wykorzystywać go maksymalnie. Moją wielką pasją jest pieczenie. Lubię książki, podróże i od całkiem niedawna filiżankę dobrej kawy.


Mariola Madejczyk

Pochodzę z Nysy na Opolszczyźnie. Na studia wyjechałam do Krakowa, gdzie na Uniwersytecie Jagiellońskim ukończyłam Biologię i Psychologię Stosowaną. Kraków darzę sentymentem do dzisiaj. Tam założyłam rodzinę i dostałam pierwszą pracę.

W 2007 roku przeprowadziłam się z mężem Szymkiem, córeczką Agnieszką i kotem Baltazarem do Sammamish, gdzie nadal mieszkam. Tu urodziła się moja druga córeczka Karolina i synek Bruno.

Od 2012 roku pracuję w Szkole Polskiej im. ks. Jana Twardowskiego. Praca z dziećmi jest dla mnie niezmiernie ciekawa i sprawia mi wiele radości. Każde spotkanie z uczniami jest pełne nowych doświadczeń i również dlatego tak bardzo je lubię. Cieszę się, że mogę się dzielić z dziećmi swoją wiedzą o Polsce, polskiej kulturze, tradycjach i uczyć je języka polskiego.



Katarzyna Nealis

Pochodzę z Warszawy, gdzie ukończyłam ekonomię na wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Tuż po otrzymaniu dyplomu magistra wyjechałam na praktykę do Stanów Zjednoczonych, gdzie poznałam mojego męża i już tu zostałam. Mamy dwie córki: Kayę i Tosię oraz psa Krufkę (imię psa i jego pisownię wybierał mąż, ktory po polsku raczej nie mówi, a tym bardziej nie pisze).

Moja pasją są podróże (te duże i te małe), chodzenie po górach, wspinaczka górska, ocean, jazda na nartach, książki (czytam je nagminnie i wielkich ilościach), teatr oraz fotografia. Ale największa pasją mojego życia jest moja rodzinka ;).

Pochodzę z rodziny nauczycielskiej i zawsze myślałam o tym, jak fajnie byłoby uczyć. Chociaż w czasie szkoły średniej i studiów udzielałam  dużo korepetycji, dopiero teraz mam okazję, aby się o tym naprawdę przekonać. Uczenie języka oraz kultury polskiej sprawia mi ogromną radość i motywuje mnie, jako mamę, do większej pracy z własnymi dziećmi.



Aleksandra Sarnowicz

Pochodzę z Giżycka. Ukończyłam filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i logopedię w wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Po studiach pracowałam jako wychowawca w Domu Małego Dziecka w Krakowie i nauczyciel języka polskiego w Kielcach. Od 2001 r. mieszkam z rodziną w Redmond. Od 2005 r. uczę w Polskiej Szkole im. ks. J. Twardowskiego i udzielam lekcji dorosłym. Praca z dziećmi sprawia mi wiele radości (mam nadzieję, że im też) i utwierdza mnie w przekonaniu, że nauka języka "rodziców" ma sens, wzbogacając świat naszych dzieci wychowujących się poza Polską. 

Mam męża Maćka i dwóch synów: Szymona i Filipa. W chwilach wolnych lubię czytać, jeździć na rowerze, śpiewać (nie tylko po polsku), a nade wszystko spędzać czas ze swoją rodziną i przyjaciółmi. I uwielbiam kuchnię swojej Mamy.


 

Marlena Szymaszek

Wychowałam się w Nowym Targu, ale tak samo jak Podhale bliski jest mi Kraków. Tam studiowałam Pedagogikę Kulturalno-Oświatową na Uniwerytecie Jagiellońskim i mieszkając po studiach, pracowałam w Młodzieżowym Domu Kultury z dziećmi i młodzieżą. Chętnie wracam zarówno w rodzinne strony, podziwiając przepiękną przyrodę Tatr jak i do Krakowa, który uważam za magiczne miasto.

W Stanach Zjednoczonych mieszkam od trzynastu lat. Mam męża i dwoje dzieci – dziewiętnastoletnią córkę i jedynastoletniego syna. Zwracam szczególną uwagę na to, by moje dzieci znały zarówno jezyk polski jak i kulturę i tradycje naszego kraju.

Przez wiele lat byłam mamą, która woziła, najpierw swoją córkę, a teraz syna do Polskiej Szkoły. Wiem ile zaangażowania i poświecenia ze strony dzieci i rodziców wymaga to zajęcie.Teraz postanowiłam spróbować swoich sił jako nauczyciel. Bardzo lubię pracować z dziećmi. Uwielbiam ich szczerość, spontaniczność i niepohamowaną radość.Chciałabym podczas naszych zajęć uczyć ich nie tylko zasad pisownii i gramatyki języka polskiego ale też przybliżyć im Polskę, z całym jej pięknem.



Judyta Wąsik

Wychowałam się w małej miejscowości Kowary u podnóża Karkonoszy. Z okna mojego pokoju widać było przepiękne góry, pagórki, pola; sarny podchodziły nam prawie pod dom, a krowy, no cóż, czasem pasły nam się ...na parkingu ;) Każdą wolną chwilę spędzałam na wędrówkach górskich i marzyłam o tym, żeby zamieszkać w górskiej chatce w samym sercu Karkonoszy.

 

Tymczasem mieszkam teraz na innym kontynencie, w USA, męża mam z Wenezueli (a poznałam go de facto na studiach w....Szkocji), a moi przyjaciele, sąsiedzi i uczniowie pochodzą ze wszystkich zakątków świata. No i zamiast krów na parkingu mamy obok kampus komputerowego giganta ;)

 

Odżywam w takim zróżnicowanym kulturowo, etnicznie i językowo środowisku. Ba, kiedy rodzina moja i mojego męża, Juana Carlosa, spotykają się, w domu mówi się po polsku, angielsku, hiszpańsku, niemiecku, portugalsku, a w akcie desperacji to nawet i po rosyjsku! I taka właśnie scenka odzwierciedla mnie w zupełności: moją pasję do języków (studiowałam filologię angielską i filologię germańską w Jeleniej Górze), do poznawania nowych kultur (kolejne studia, te w Szkocji, zrobiłam z Media, Culture & Society na University of Abertay Dundee), a także do uczenia siebie i innnych (w Szkocji zdobyłam także certyfikat CELTA z University of Cambridge).

 

Swoje pierwsze kroki w belferskiej profesji stawiałam 6 lat temu jako stażystka - nauczycielka j. angielskiego w jeleniogórskim technikum oraz j. niemieckiego w kowarskiej podstawówce. W trakcie pobytu w UK uczyłam głównie ESL (English as a Second Language): w Winchesterze, Oxfordzie, Dundee.. Ale nie tylko, bo to właśnie w Szkocji, 4 lata temu, dostałam też 1. raz pracę jako nauczycielka....języka polskiego jako obcego....i bardzo mi się to spodobało. Tak bardzo, że mieszkając jeszcze w UK, wypatrzyłam Polską Szkołę im. ks. Twardowskiego w Bellevue, z którą się wówczas skontaktowałam, a w której pracuję jako Polish as a Second Language Teacher od 1. tyg. mojego pobytu w USA (tj. od 10/2012). Dodatkowo udzielam się też jako ESL tutor w Bellevue College.

 

Podziwiam koleżanki-nauczycielki oraz wszystkich rodziców uczniów naszej szkoły, że z taką pasją pielęgnują w swoich dzieciach polskość, uczą ojczystego języka, oraz kształcą ich tożsamość tak, że dzieci na pewno nie zapomną o kraju rodziców- bo dla mnie, obok uczenia się od wielokulturowości, niezmiernie ważna jest świadomość i szacunek dla swoich korzeni. To jest właśnie jeden z moich celów dydaktycznych. A cel nr 2? Zaszczepić choć odrobinkę pasji do nauki języków!